- facebook google+ Vimeo YouTube

OPIS

W 2019 roku na listopadowe SAFARI wybraliśmy nietypową trasę. Czy można połączyć znane wraki Morza Czerwonego oraz najbardziej znane rafy w jednym wyjeździe? Można 😊 Na dobry początek odwiedziliśmy Marsa Shouna, potem Elphinstone, Wyspy Braci, Rafy Panorama oraz Sheer (niedaleko Safagi) a do tego kilka wraków (niestety trochę mniej niż mieliśmy w planach ze względu na pogodę). Przede wszystkim Thistelgorm, Giannis D i rzadko odwiedzany, a bardzo ciekawy pod względem życia Al Kafhain.

Korzystaliśmy z usług Centrum Nurkowego United Divers, które nas nigdy nie zawiodło pod względem jakości obsługi. Poczynając od łodzi Ramadan 3 zapewniającej duży komfort przebywania na niej przez cały tydzień. Spore pokoje i łazienki. Obszerna i dobrze zaprojektowana stołówka i wygodne pokłady wypoczynkowy oraz „sundeck”, tak, że każdy mógł znaleźć dla siebie miejsce do odpoczynku lub rozmowy – w zależności od swoich potrzeb. Do tego, co bardzo rzadkie.. wystój raczej europejski niż Egipski (przepełniony bibelotami zbierającymi kurz). Obsługa również wyszkolona i bacznie obserwowana przez szefa żeby się zbytnio nie spoufalała, szczególnie z damską częścią klientów 😉. Jedzenie dorównywało obsłudze – lepszej jakości niż w większości hoteli **** i *****  – po prostu znakomite.
Posiłki i przekąski pomiędzy nurkowaniami pozwalały zaspokoić kulinarne zachcianki  zarówno mięsożerców jak i wegetarian.

Wracając do tego co najważniejsze, czyli nurkowania. Plan działań był napięty 😊. Zaczęliśmy od spokojnego, płytkiego miejsca na roznurkowanie – Shaab Marsa. Pobudka o 6 rano, odprawa i pierwszy nurek. Okazja, żeby przyzwyczaić się do kiepskiej Egipskiej wizury 😉, sprawdzić wyważenie oraz przypomnieć sobie strzelanie bojki przed pobytem na otwartym morzu. Po tym się zaczęło. Przerwa na śniadanie i odpoczynek została wykorzystana na przebazowanie na Elphinstone. Tu udało się spotkać gigantycznego żółwia, który podgryzał korale na sporej głębokości. Poza tym, jak to na tej rafie - mnóstwo życia – trudno zdecydować się co oglądać i jak długo. Tym razem nie było nam dane spotkać rekinów. Dzień zakończyliśmy nurkowaniem nocnym Marsa Shouna. Ponownie spotkaliśmy gigantycznych rozmiarów żółwia, trochę skrzydlic, ale o dziwo nie za wiele, mnóstwo trumpetfish, które były bardzo ciekawskie, a na późniejszych nurkowaniach wręcz było od nich tłoczno.

A potem weszliśmy w tryby schematu safari.. nurkowanie, jedzenie, odpoczynek, odprawa, nurkowanie… i tak przez 5 dni. 😊
Następne były Wyspy Braci (Brothers Islands - El Ikhwa) i tu, oprócz barwnego życia, udało się spotkać kilka żarłaczy białopłetwych (Longimanus). Jednym z okazów spotkanych przez nas był osobnik z gumową opaską wrośniętą w ciało. Na szczęście dla niego 2 dni późnej dowiedzieliśmy się, że został uwolniony od tego „naszyjnika” prze załogę francuskiej łodzi safari.
Następne dni upływały pod znakiem nurkowań wrakowych. Zaczęliśmy wraku z najwyższej półki – SS Thistelegorm. Wrak, na którym można byłoby spędzić cały tydzień i się nie znudzić. Wrak statku transportowego wypełniony sprzętem dla wojsk Brytyjskich. Zatonął w wyniku bombardowania 6.10.1941 roku. Głębokość maksymalna 30 metrów oraz zawartość ładowni powoduje że jest to niezwykle wdzięczny obiekt do zwiedzania. Czas również zrobił swoje, dzięki czemu wrak jest mocno porośnięty - w środku oraz dookoła niego wręcz kłębi się od różnorodnego życia.

Po tym przyszła kolej na odwiedziny wraku Giannis D, na rafie Abu Nuhas  - tzw. stalowej rafie – ochrzczonej tak ze względu na mnogość statków, które rozbiły się na niej. Należą do nich m.in. sławny Carnatic, Marcus, Kimon M. Niestety tym razem nie było nam dane ich odwiedzić ze względu na spory wiatr i duże fale. Za to mogliśmy dobrze pooglądać relatywnie „świeży wrak” Giannis D, blisko 100 metrowy statek zatonął w 1983 roku i leży na max. głębokości 25 metrów. Jak większość wraków jest domostwem dla muren i innych morskich stworzeń. Najciekawszą dla nas była część rufowa z maszynownią. Wszystkie pomieszczenia są dostępne i zachowane w dobrym stanie. Imponujące wrażenie robi blok silnika. To było naprawdę ciekawe i bardzo sympatyczne nurkowanie, choć nie mogące się równać z Thistelegormem.

Ostatnim wrakiem jaki było dane nam oglądać, był Al Kahfain. Jest to wrak promu, który rozbił się i zatonął nieopodal sławnego „Salem Express”, choć na szczęście jego historia nie jest tak tragiczna. W konsekwencji pożaru na pokładzie wrak spoczął na dnie w 2005 roku. Leży odwrócony stępką do góry. Średnia głębokość na wraku to ok. 15 metrów, przez to, że spoczywa na niewielkiej głębokości,  konstrukcja została mocno naruszona przez sztormy i wpływanie do środka jest niebezpieczne. Dodatkowo statek osiadł na zboczu, dlatego należy się spodziewać ze z czasem i kolejnymi większymi falowaniami może się przemieszczać. Ciekawostką jest to, że  ok 2 lat temu ktoś zdemontował 2 wielkie śruby napędowe, które dumnie sterczały w kierunku powierzchni.  Wrak nie zdążył jeszcze ładnie obrosnąć roślinnością.  Nam największą przyjemność podczas nurkowania na tym wraku sprawiła obecność grupki delfinów. Kilka z nich ewidentnie było zainteresowanych obecnością „obcych” wypuszczających mnóstwo bąbelków. Pływanie z nimi i obserwowanie ich było czystą przyjemnością i przy okazji niesamowitym zwieńczeniem tego wyjazdu. 
Lepszego zakończenia naszej wyprawy nie mogliśmy sobie wymarzyć – uśmiech nie schodził z naszych nurkowych dziubków jeszcze długo , długo 😊
No i to był koniec nurkowań i nastał czas powrotu do Polski, ale z mocnym postanowieniem wśród całej ekipy jak najszybszego powrotu na kolejne safari 😊

autor: Błażej Kabziński